Archiwum bloga.
- Ulice spłynęły kolorami. [Święto Holi w Indiach]
Święte Holi zastało nas w Pushkarze.
A własciwie to my uciekliśmy do tego świętego miasta (ok. 15 tys mieszkancow).
Bedąc jeszcze w Udaipurze, rikszarz sugerował albo opuszczenie miasta, albo zamknięcie się w hotelu, ze względu na nadmierne (w ten
właśnie dzień) spożycie alkoholu przez hindusów oraz czasami agresywne zachowanie.
Trochę kolorowych twarzy i ulic:


To zdjęcie wykonałem w miejscu, gdzie co roku organizuje się wielki targ wielbłądów:

CZYTAJ DALEJ
- Spirytualny spacer w mieście Pushkar.
Pushkar.
Słynny z najwięszego w Azji targu wielbłądów przywitał nas spokojniejszym i bardzo “spirytualnym” na każdym kroku klimatem.
Podróż z Udaipuru do Ajmeru (7 godzin / 150rs super trzęsącym autobusem – wyklepanym z chyba dwóch innych) oraz krótki trip (1/2 godziny / 9rs autobusem mającym na oko jakieś tysiąc lat i Panem kierowcą, który już dawno winien być na emeryturze) dał się nam we znaki.
Późym wieczorem zalogowaliśmy się do hotelu o atrakcyjnej nazwie: Pink Floyd Hotel, jak się później okazało jedynie o atrakcyjnej nazwie. Dostaliśmy mroczny pokój bez okien (w Indiach to standard, cena tej “przyjemności”: 350rs), oraz gratis spirytualną Panią, która jednocześnie pilnując naszych drzwi, modliła się całe godziny do wielkiego posągu swojego mistrza zamkniętego w małm domku i okadzonego dymem. Kosmos.
Następny poranek to szybki “research” nowego lokum. Wybór padł na hotel Paramount View (250rs / za pokój z oknem).
Tym razem gratis dostaliśmy gromadę lokalnych małp rezydująych na naszym tarasie :) Polecamy.P.S. Przepraszamy za błędy, ale kawiarnie internetowe są tragiczne i czasami nie wiadomo co się pisze.







I bonus jedzeniowy – to chopaki wcinaja na sniadanko, nas boli watroba na sama mysl – tlusto i ostro :)

CZYTAJ DALEJ



