Archiwum bloga.


  • Tajlandia – Wyspa Phuket.

    Phuket Town.

    Podróż z Georgetown to była zmiana. Zmiana i podmiana busów na trasie. W sumie kupując jeden bilet na trasie Penang – Phuket jechaliśmy 4 minibusami (z klimatyzacją). Bilet udało nam się kupić w Penang w naszym guesthousie (nowiutki Hutton Lodge – polecamy! – 60 rm/ noc/ AC), cena za bilet 72 rm / osobę. Start 5.00 am spod hotelu. Podróż najpierw wiedzie do przejścia granicznego Malezja – Tajlandia (), potem wyjście z busu, stanie w kolejce ok 30 min, odprawa i z powrotem do Busa. W najbliższym większym mieście przesiadka do kolejnego busa. Potem kilka godzin jazdy do innego miasta – tu pan kierowca stwierdza ze dalej nie jedzie i “sprzedaje” nas kolejnemu busiarzowi. Docieramy do dworca w Krabi. Tu znowu nas sprzedają do busa do Phuket Town. Uwaga na całej trasie Panowie rozumieją jedynie nazwy miast i tyle :)

    W busach poznajemy norweżko-rumunkę poliglotkę, która właśnie skończyła 3 lata studiów w Indiach (Dharamsala) i zmierza wraz ze swoi pluszowym kotem “Dżidżi” do miejscowości Trang nauczać tajskie dzieci Angielskiego (jej docelowym marzeniem jest praca w Tokio). Z nami porozumiewa się po angielsku oraz po serbsku :) Wtedy gdy chce by nikt inny naszej rozmowy nie rozumiał :) Co ciekawe ma bardzo podobne do nas wrażenia a propos hindusów.

    Podróżuje z nami także Argentynka, która nie mogła sobie znaleźć miejsca w życiu i wskoczyła w podróżowanie, właśnie przyjechała z Australii a docelowo chce wylądować w Dublinie. Po azji południowej wskakuje w Indie, więc wszyscy dajemy jej garść czasami przerażających tipsów co do podróżowania po Indiach.

    W Krabi przysiada się do nas miła para Tajów, mówiących po angielsku, tylko pani ma głos coś za bardzo męski i jakoś tak bardzo mocno jak na kobietę zbudowana. Tak to właśnie Tajlandia. :) Są mili i jako jedyni w busie mówią po Angielsku.

    Po całym dniu jazdy docieramy do Phuket Town. Pierwsze wrażenia pozytywne. Naganiacze na dworcu to cieniasy w porównaniu z hindusami. Nasz nauczycielka pomaga nam znaleźć nasz hostel. Thalang Hostel (350 THB, no-AC) – szybko z niego rezygnujemy, w pokoju wilgoć i specyficznych zapach. Klimat kolonialny. Nie nasz typ. Po naszych narzekaniach przekierowują nas do swojego siostrzanego Hostelu – Old Town Hostel Phuket – 400 THB / double / AC. Hostel managerem jest młoda (ok 12 lat) dziewczynka – jako jedyna z całego staffu mówi po angielsku. Pokoje świeżutkie i nowiutkie. Nowe klimatyzatory. Sucho i czysto. śniadanie gratis (tosty, dżem, kawa/herbata, świeży banan). Z ulicy można złapać słabe wi-fi.

    (Aha ciekawostka, często łapiemy darmowy net z ulicy – i co ciekawe najszybciej ze wszystkich serwisów (nawet od gmail) ładuje się Nasza-klasa.pl :)

    Na przeciwko hostelu jest spożywczy targ nocny, który naprawdę warto odwiedzić. Ludzie się non-stop uśmiechają. Są pozytywni. Serwują wszystko co da się zjeść. Ciekawostka: prawie każdy ma swój telewizor na straganie. :)

    phuket_town_targ_nocny_600px__mz1_3272Phuket Town targ nocny, tajlandiaPhuket Town targ nocny, tajlandiaPhuket Town targ nocny, tajlandiaPhuket Town targ nocny, tajlandiaPhuket Town targ nocny, tajlandiaPhuket Town targ nocny, tajlandiaPhuket Town targ nocny, tajlandia

    CZYTAJ DALEJ

FRESZ / LATEST POSTS

NIUSY / Z TELEFONU

CHMURA TAGÓW

PATRONAT MEDIALNY


    Krośnienska Gazeta Informacyjna NEON