Archiwum bloga.
- Panaji – prawie jak Lizbona.
Ulice jakby znajome.
Płytki azulejos na ścianach. Ulice z portugalskimi nazwiskami. Teixera, Suoza, Pombal. Panaji czyli stolica stanu Goa. Mówi nam “dzień dobry”. Jest oddech. Jest więcej cywilizacji. Jest oczywiście problem :) Drogie spanie.
Po jak zwykle “uciążliwym” poszukiwaniu noclegu (nie cierpimy tej akcji) znajdujemy. Hotel Paradise Inn – jest świeżo wybudowany (lub po remoncie). Nowoczescne pokoje (z AC) i zabójcza cena 2000 rs. / pokój. Hotel wydaję się pusty. Negocjujemy. Staje na 1000 rs. Pokój = bajka. Jeszcze w tak wysokiej klasy hotelu nie spaliśmy w Indiach. Bonus: łapiemy Internet przez Wi-Fi z ulicy. Nic dodać, nic ująć.
Miła obsługa. Zero robaków. Tv. Prawie Europa.






Panaji (Panjim) znajduje się tutaj:
CZYTAJ DALEJ
Wyświetl większą mapę
Dostęp do Internetu mamy aktualnie tragiczny – publikowanie tego wpisu zajęło ok 5 godzin. :)
- Wideo z Indii [Goa-Colva, Udaipur]
Relacje Wideo z Indii [dla neon.info.pl]
CZYTAJ DALEJGoa - Colva
Udaipur - Pałac Monsunowy
- Goa, Indie.
Goa.
Oddech od wielkich miast i upał. Smażalnia numer 1 Indii. Słońce i wilgotność.
Nagły przeskok w czasie i przestrzeni. Smak europejskiej Portugali na subkontynencie Indyjskim. Smak potraw na szczęście dużo lepszy niż w Portugali i reszcie Indii. Wreszcie można zasmakować w steku z prawdziwej (już mniej świętej) krowy. Można zasmakować w pełnym pakiecie owoców morza, które dostarczają okoliczni rybacy.Na ulicach spotykamy mix europejskości i Indii. Kobiety jakby odważniej ubrane. Nawet fryzury a’la Portugalki. Knajpy i hotele często mają poportugalskie nazwy np. D’souzas czy Furtado’s.
Zaskakuje bardzo duża liczba kościołów i kaplic, oraz wszelkiego rodzaju sposobów na oznaczenie wiarzy chrześcijańskiej (powszechne krzyże, mikrokapliczki w samochodach, czy napisy w rodzaju “God is great” “Follow the shepherd” itp.
CZYTAJ DALEJ



- Skuterem na Goa czyli Kapitan Bomba na tropie.
Skuter vs. Goa.
Jedyna słuszna opcja na podróżowanie po okolicach to skuter. Skutery na Goa są wygodne i proste w obsłudze (Idiotproof nowiutkie Hondy Activa, które chyba właśnie zostały wymienione na całym Goa – nasza miała ledwo 500km przebiegu).
Nie jest wymagane prawo jazdy. Wystarczy przedstawić jakikolwiek dokument i zapłacić zaliczkę.
W tym okresie koszt na ulicy to 250rs / dzień. A jeśli się targujemy to 200rs :)
Do tego należy dodać koszt paliwa, które z plastikowych butelek pan wlewa do baku. Koszt litra to 50rs w wypożyczalni. 1 litr wystarcza przy spokojnej jeździe na ok 30km.
Wypożyczalni nie trzeba szukać – sama was znajdzie (tak jak wszystko co można kupić :).
Kasku tu nikt nie używa, chyba że wjeżdża się na “większą” drogę.
Wiatr we włosach (jak kto ma) i do przodu! :)




Wrzucamy także zdjęcia naszych twarzy (ze względu na sugestie w mejlach ;)
CZYTAJ DALEJ





- Goa Lans.
Colva
Niemożliwe! Nic się nie dzieje… Od wczoraj nasza podróż przybrała zupełnie inne
CZYTAJ DALEJ
kolory. Z północnych Indii, przenieśliśmy się na południe kraju. Cały czas pytam się
Maćka czy to nie sen, ponieważ panicznie boję się obudzić. Podobno to ulubiona
część Indii hippisów, chyba stąd magia tego miejsca.
Tym razem przeżyliśmy szok przyrodniczy! Mieszkamy w Hotelu Lucky Star (sama
nazwa wskazuje ze nie może być źle- 450 rs za pokój z oknem:) przy plaży, w
sąsiedztwie wioski rybackiej. Wielkie fale, ogromne palmy, gigantyczna plaża i w
tym wszystkim ja:) siedzę i piszę do Was:) Na zdjęciach kicz? Tego nam trzeba.
Moim największym problemem jest wybór pomiędzy kawą, a colą (tak na
marginesie, to coca-cola powinna zostać sponsorem naszej podróży, pijemy ją
litrami).
Pewnie będzie to najbardziej denerwujący Was wpis na blogu. Postanowione!
zostajemy tu dwa tygodnie. Zapraszamy, wpadajcie do nas! Wybrałam coca-colę;)
Jesteśmy w raju, na Goa.
K.
PS. A gdzie Maciuś? O tym jutro, to niespodzianka:)











