Archiwum bloga.
- Wideo z Indii [Goa-Colva, Udaipur]
Relacje Wideo z Indii [dla neon.info.pl]
CZYTAJ DALEJGoa - Colva
Udaipur - Pałac Monsunowy
- Recenzja tanich noclegów w Indiach – Goa, Colva.
Hotel Lucky Star (Colva, Goa)
Znalezienie dobrego i taniego hotelu / hostelu w Indiach to zdecydowanie nie jest łatwa sprawa. Zazwyczaj nim znajdziemy coś satysfakcjonującego musimy przetestować kilka miejsc. Za ceną nie zawsze podąża jakość, a hotele z przewodników (np. Lonely Planet) często po byciu zrecenzowanym pozytywnie podnoszą ceny i z tego co zauważyliśmy obniżają standard.
Inaczej było jednak w miejscowości Colva (Południowe Goa – ok 40km od Panaji, 30km od lotniska w Dabolim – prepaid taxi z lotniska 370rs). Wybraliśmy hotel Lucky Star ze względu na cenę. Wg. przewodnika Lonely Planet (India – 2007r.) był oddalony od plaży o ok 600m. W rzeczywistości jest przy plaży w zupełnie innym miejscu niż na mapie LP.
Pierwsze wrażenie jest średnie. Przejeżdża się przez wioskę rybacką śmierdzącą mocno rybami, ale zaraz potem pojawia się hotel z przemiłą właścicielką w zestawie. Ceny pokoi 450rs – 550rs (polecamy te na pierwszym piętrze za 450rs – są jaśniejsze od tych droższych na parterze). W pokojach jest szafa metalowa a’la sejf w której można upchać bezpiecznie ważne dokumenty i elektronikę typu laptop czy aparat i obiektywy. W pokojach nie ma robactwa, na oknach są siatki przeciwko komarom. Nie ma klimatyzacji, ale wiatrak na suficie jest wystarczający. Polecamy wybieranie hoteli bez AC, gdyż po dwóch dniach w klimatyzowanym pokoju w Mumbai oboje przeziębiliśmy się i musieliśmy się leczyć herbatką z imbirem przez ok tydzień. (tutaj podziękowania dla Pana Cezarego Galewicza z UJ za sugestie – herbata jest rewelacyjnym lekiem).Co ważne na drodze prowadzącej do głownej ulicy w Colvie z hotelu Lucky Star znajduje się dobre miejsce na śniadania – Hotel Graciano Cottages (pokoje z AC 1500rs), który serwuje dla każdego syte śniadania w formie bufetu za 60rs / osobę.
Zazwyczaj jest to zestaw:
- jajka w formie jajecznicy / omletu
- tosty z masłem
- tosty z dżemem
- płatki z mlekiem
- kawa lub herbata do wyboru
Pytać koniecznie o “buffet breakfast”.lub oczywiście indyjskie śniadanie z plackiem aloo paratha (ale my nie zasmakowaliśmy w tym temacie).
CZYTAJ DALEJ
- Goa, Indie.
Goa.
Oddech od wielkich miast i upał. Smażalnia numer 1 Indii. Słońce i wilgotność.
Nagły przeskok w czasie i przestrzeni. Smak europejskiej Portugali na subkontynencie Indyjskim. Smak potraw na szczęście dużo lepszy niż w Portugali i reszcie Indii. Wreszcie można zasmakować w steku z prawdziwej (już mniej świętej) krowy. Można zasmakować w pełnym pakiecie owoców morza, które dostarczają okoliczni rybacy.Na ulicach spotykamy mix europejskości i Indii. Kobiety jakby odważniej ubrane. Nawet fryzury a’la Portugalki. Knajpy i hotele często mają poportugalskie nazwy np. D’souzas czy Furtado’s.
Zaskakuje bardzo duża liczba kościołów i kaplic, oraz wszelkiego rodzaju sposobów na oznaczenie wiarzy chrześcijańskiej (powszechne krzyże, mikrokapliczki w samochodach, czy napisy w rodzaju “God is great” “Follow the shepherd” itp.
CZYTAJ DALEJ



- Skuterem na Goa czyli Kapitan Bomba na tropie.
Skuter vs. Goa.
Jedyna słuszna opcja na podróżowanie po okolicach to skuter. Skutery na Goa są wygodne i proste w obsłudze (Idiotproof nowiutkie Hondy Activa, które chyba właśnie zostały wymienione na całym Goa – nasza miała ledwo 500km przebiegu).
Nie jest wymagane prawo jazdy. Wystarczy przedstawić jakikolwiek dokument i zapłacić zaliczkę.
W tym okresie koszt na ulicy to 250rs / dzień. A jeśli się targujemy to 200rs :)
Do tego należy dodać koszt paliwa, które z plastikowych butelek pan wlewa do baku. Koszt litra to 50rs w wypożyczalni. 1 litr wystarcza przy spokojnej jeździe na ok 30km.
Wypożyczalni nie trzeba szukać – sama was znajdzie (tak jak wszystko co można kupić :).
Kasku tu nikt nie używa, chyba że wjeżdża się na “większą” drogę.
Wiatr we włosach (jak kto ma) i do przodu! :)




Wrzucamy także zdjęcia naszych twarzy (ze względu na sugestie w mejlach ;)
CZYTAJ DALEJ





- Goa Lans.
Colva
Niemożliwe! Nic się nie dzieje… Od wczoraj nasza podróż przybrała zupełnie inne
CZYTAJ DALEJ
kolory. Z północnych Indii, przenieśliśmy się na południe kraju. Cały czas pytam się
Maćka czy to nie sen, ponieważ panicznie boję się obudzić. Podobno to ulubiona
część Indii hippisów, chyba stąd magia tego miejsca.
Tym razem przeżyliśmy szok przyrodniczy! Mieszkamy w Hotelu Lucky Star (sama
nazwa wskazuje ze nie może być źle- 450 rs za pokój z oknem:) przy plaży, w
sąsiedztwie wioski rybackiej. Wielkie fale, ogromne palmy, gigantyczna plaża i w
tym wszystkim ja:) siedzę i piszę do Was:) Na zdjęciach kicz? Tego nam trzeba.
Moim największym problemem jest wybór pomiędzy kawą, a colą (tak na
marginesie, to coca-cola powinna zostać sponsorem naszej podróży, pijemy ją
litrami).
Pewnie będzie to najbardziej denerwujący Was wpis na blogu. Postanowione!
zostajemy tu dwa tygodnie. Zapraszamy, wpadajcie do nas! Wybrałam coca-colę;)
Jesteśmy w raju, na Goa.
K.
PS. A gdzie Maciuś? O tym jutro, to niespodzianka:)











